niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział 3

Od autorki: Dziękuję za wszystkie komentarze! Bardzo mi pomagają i nie obrażę się, jeżeli będzie ich więcej. :) Motywują i rozdziały pojawiają się szybciej. xx Jeżeli chcecie być informowani o nowych, zostawcie nick w komentarzu. :)
Miłego czytania! ; )

Nel

      Rozłączyłam połączenie do siostry, rozpoznają ulicę, na której się znajdowałam. Miałam kilkanaście nieodebranych połączeń i wiadomości od rodziców. Czekało mnie kazanie, ale wszystko było lepsze od chwil spędzonych w tamtym domu z nim. Nawet nie wiem, jak ma na imię.
Ostrożnie zamknęłam za sobą drzwi, starając się, aby nikt mnie nie usłyszał. Błagałam, by nikt prócz Olivii nie wiedział o moim zniknięciu. Byłyśmy z mamą bardzo blisko, czasami nawet za blisko, ale była zbyt opiekuńcza i nie pozwoliłaby mi na wieczorne spacery, które tak lubiłam.
Przeszłam przez zawsze otwarte drzwi salonu, rozglądając się. Przekroczyłam próg kuchni i zamarłam. Mama siedziała przy stole, przeglądając książkę z przepisami. Nie była za dobrą kucharką, zawsze coś przypaliła bądź rozgotowała. Tata smażył coś na patelni, a Liv siedziała na blacie, kołysząc skrzyżowanymi nogami. Przełknęłam głośno ślinę, kiedy spojrzenia wszystkich skupiły się na mnie. Mama patrzyła na mnie surowym wzrokiem. Była też... zawiedziona? Momentalnie zrobiło mi się jeszcze bardziej smutno.
- Nie należą się nam jakiekolwiek wyjaśnienia? - spytała, zakładając nogę na nogę.
Zaschło mi w gardle, bezskutecznie starałam się pozbyć ogromnej guli, która utknęła mi w gardle. Spojrzałam na siostrę, szukając w niej jakiegokolwiek poparcia, ale ona jedynie zacisnęła mocno powieki. Westchnęłam.
- Przepraszam... - szepnęłam, bliska płaczu. Nigdy nie widziałam w oczach mamy tak wielkiego smutku. Była smutna z mojego powodu...
- Zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo się martwiłam? Nie spałam całą noc! Gdzie ty się podziewałaś!? Po co masz telefon!? Myślałam, że jesteś odpowiedzialna, Nel.
- Jestem odpowiedzialna. - odcięłam się.
- Właśnie widzę. Myślałam, że po tym wszystkim, co przeszłaś, co wszyscy przeszliśmy... - westchnęła ciężko. - Pomyślisz nad tym w swoim pokoju. Masz szlaban do odwołania. - oznajmiła.
To był pierwszy raz, w którym dostałam szlaban. Pierwszy raz od 19 lat, nigdy wcześniej nie usłyszałam z ust mamy słowa "szlaban". Wiedziałam, że sama sobie byłam winna, ale tak na prawdę nic nie zrobiłam. To jego wina. Nie musiałby mnie zabierać do tego cholernego domu, gdyby nie to, że zachciało mu się straszyć przechodzących ludzi w środku nocy.
Spojrzałam błagalnie na tatę, ale ten tylko pokręcił przecząco głową, po czym odwrócił się do kuchenki. Chciałam się wytłumaczyć, ale nie wiedziałam jak. Miałam im tak po prostu powiedzieć, że jakiś nieznajomy chłopak zabrał mnie do swojego domu, bo zemdlałam z przerażenia? To nie jest takie proste, bo mama jest zbyt opiekuńcza i z pewnością chciałaby mnie zaciągnąć do psychologa... Mam już wyrobione zdanie o nich.
Odwróciłam się i pośpiesznie wbiegłam po schodach do pokoju. Pociągnęłam za klamkę, otwierając szeroko drzwi. Wdrapałam się na łóżko, zrzucając z niego wszystkie poduszki. Skopałam kołdrę, wyładowując się na niczemu niewinnych mi rzeczach. Miałam ochotę krzyczeć, śmiać się i płakać jednocześnie. To było żałosne. Ja byłam żałosna. On był żałosny. To była jego wina, to on mnie przeraził i doprowadził do takiego stanu... Przeklęłam go w duchu, po czym przeturlałam się po łóżku.
- Nel Anne Donnel! - usłyszałam przyciszony krzyk siostry. - Gdzie ty byłaś całą noc?! - spytała piskliwym głosem, przez co miałam ochotę uderzyć ją.
Oparłam się na łokciach, skinieniem głowy wskazując, by siadła na łóżku. Jej mogłam powiedzieć wszystko, byłam pewna, że nie będzie chciała mnie zaciągnąć na fotel w gabinecie psychologa.  Zastanawiałam się od czego zacząć, nie byłam pewna, czy wersja bezimiennego była prawdziwa, ale wydawała się wiarygodna. Postanowiłam ją jej opowiedzieć, uwzględniając każdy szczegół. Słuchała mnie z nieodgadnioną miną, chwilami miałam wrażenie, że mi nie wierzy. Nie dziwię się jej.
- Serio powiedział ci, że twoje gardło byłoby zdarte od wrzeszczenia jego imienia? - spytała zszokowana, kiedy skończyłam opowiadać. Spojrzałam na nią, jak na idiotkę. Czy na prawdę, jedyne co wyniosła z mojej historii to właśnie ten moment?! - No co? - potrząsnęła głową, przyglądając mi się.
- Umierałam z przerażenia, prawdopodobnie to były najgorsze chwile mojego nudnego życia, a ty co? Dzięki, siostro. - podkreśliłam ostatnie słowo, po czym opadłam na pościel, czego od razu pożałowałam, przypominając sobie o poduszkach, które teraz leżały na podłodze. Wszytko było przeciwko mnie.
- Wiem, tylko żartuję... Ale wyobraź sobie, że ma na imię Bob i ty byś krzyczała to imię. To niewykonalne. - wybuchła śmiechem. Ona nie potrafiła być poważna ani na moment. - Oh, Bob. - westchnęła z udawaną rozkoszą, czekając na moją reakcję. - Bob! - krzyknęła, przysuwając się do mnie. Za wszelką cenę chciała mnie rozbawić. - Bob, ty brutalu... - ponownie westchnęła i tym razem się jej udało.
Nikt tak nie mówi! Wybuchła niepohamowanym śmiechem, nie przestając naśmiewać się z tego imienia, na co odpowiedziałam jej szturchnięciem. Nie byłam w humorze.Poza tym nie wyglądał mi na Boba, bardziej Sama, bądź Dextera...
- Boisz się środy? - usłyszałam po chwili jej cichy szept. Nie odpowiadałam przez chwilę, zastanawiając się, co takiego miało być w środę. Pierwszy dzień szkoły. Po raz pierwszy będziemy nowe w szkole, nigdy wcześniej nie miałyśmy okazji doświadczyć zmiany szkoły. Może to i lepiej...
Wzruszyłam ramionami.
- Będzie dobrze, będziemy razem.
- Identyczne z wyglądu w takim samym, beznadziejnym mundurku. - zachichotała, odgarniając długie, brązowe włosy.
Tego nie wzięłam pod uwagę. Będziemy wyglądać, jakbyśmy miały po kilka lat, gdy mama specjalnie ubierała nas w te same ciuchy, aby jedna nie zazdrościła drugiej. To było całkiem zabawne, ale teraz wydawało się być raczej irytujące.
- Nie przejmuj się mamą. Przejdzie jej... - wyszeptała, pocierając moje ramiona. - Wiesz, że jest nadopiekuńcza, nie spodziewała się, że Idealna Nel zniknie na całą noc i na dodatek będzie z chłopakiem... - poruszała znacząco brwiami. Rzuciłam jej złowrogie spojrzenie.
- Swoją drogą... Zawsze myślałam, że to ja dostanę szlaban, jako pierwsza...
- Ja też. - zgodziłam się z nią i dostałam za to z jej małej piąstki w ramię.
Syknęłam, rozmasowując bolące miejsce. Musiałam wymyślić idealną historię do wciśnięcia rodzicom. Nie lubiłam kłamać i raczej mi się nie zdarzało, ale to była sytuacja podbramkowa. Sami rozumiecie...
        
                                                   CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
    Wystarczą nawet dwa słowa, a dla mnie będzie to znak, że czytacie i jest sens pisać dalej :)
                                                          twitter | ask
                                      

15 komentarzy:

  1. Hahahah no to teraz ciekawe co nazmyśla rodzicom. xD Mam nadzieję, że szybko odwołają ten szlaban. Jej mama jest naprawdę sztraaaaasznie opiekuńcza, bo przecież ona ma już 19 lat, a jak nie wróci na noc, to takie wielkie halo :o Pewnie w dalszej części opowiadania nie będzie z nią łatwo. :D Co do rozdziału, to był świetny, bardzo mnie rozbawił i w ogóle asdfghgfdsa <3 Tylko zastanawiają mnie dwie istotne sprawy...

    1. Dlaczego rozdziały są takie krótkie? Pamiętam jak na mnie wrzeszczałaś, że ja nie mam wystarczająco długich, a teraz sama takie piszesz ahahah :D Po prostu chodzi mi o to, że jak już się wczuwam w czytanie to nagle: KONIEC

    2. Troszkę długo musieliśmy na niego czekać, ale wiem co było tego powodem. Teraz zbierasz stałych czytelników. Musisz SPAMOWAĆ :D #AllDayAllNight! Ja jeszcze coś wymyślę, bo bardzo mi się to podoba i wszyscy muszą to przeczytać :) <33

    Kocham Cię Natalkooo! <3 Tak bardzo mocno xx
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  2. dshdasd <3 cudowne to jest! czekam na następny <3 dodaj jak najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam to. Tylkoo straaaasznie krótkie. Nie mogłam z tym Bobem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka beka z części z Bobem xd Kocham Cię, rozdział jak zwykle świetny <3 Czekam na nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. B.O.B. - KOCHAM LIV <3
    "Dexter" kojarzy mi się tylko z moim mega przystojnym Dexterem, którego ty bardzo nie doceniasz. Przekonasz się jeszcze panno Natalio!
    Rozdział jak zwykle cudowny, czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha Bob XD genialne, jak narazie to najlepsze opowiadanie jakie czytam i oby tak dalej :D a czytam dużo opowiadań i tłumaczenia XD @Sharpseex

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale suupeeer. <3 Pisz pisz pisz! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. genialny rozdział :) czekam na następny :)
    @luvyjdb

    OdpowiedzUsuń
  9. to jest zajebiste. czytam i momentalnie uśmiecham się do ekranu :')) dziękuj ci <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopiero zaczęłam czytać i już mi się podoba! SORRY ZA SPAM : zapraszam Cię serdecznie na mojego bloga http://dangerisafairblack.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Skomentowanie zajmie Ci tylko chwilkę, a mnie na prawdę uszczęśliwi. Wystarczy nawet jedno słowo. Byłabym bardzo wdzięczna. Nie ma weryfikacji obrazkowej i obejmuje to również anonimowych użytkowników. ;)
Jeżeli chcesz być informowana zostaw nick twittera w komentarzu.
Możesz też zostawić link do Twojego opowiadania, na pewno wpadnę i przeczytam :)